Moje spotkanie z Sanoflore - Miel Nourricier (Lekkim miodowym kremem do twarzy)

środa, lipca 25, 2012

Dziś napiszę słów kilka o kremie, który początkowo mnie odrzucił swym ostrym zapachem i tym, że świeciłam się po nim jak lusterko w słoneczny dzień, a wróciłam do niego z podkulonym ogonem, kiedy sobie skórę wysuszyłam niemal na wiór..
Nie będzie to recenzja, bo krem stosowałam zbyt krótko by się o nim szerzej wypowiedzieć, ale mam swoje spostrzeżenia i przemyślenia na jego temat.

Mowa będzie o:

 Sanoflore - Miel Nourricier (Lekkim miodowym kremie do twarzy).



Jak już wspomniałam w ulubieńcach czerwca, stosowałam ten krem przez 3 tygodnie(10ml) po zmyciu makijażu, kiedy wracałam z pracy. Początkowo był dla mnie trochę za tłusty (dlatego go tak bezmyślnie! odrzuciłam), ale jak tylko zmniejszyłam ilość nakładanego produktu, wszystko przebiegało "książkowo" :) 




Dobrze regulował stan nawilżenia mojej skóry, która przy dość sporym udziale kosmetyków antytrądzikowych i kwasów zawartych w Skinorenie zaczynała się nagminnie przesuszać, a w strefie T przetłuszczać jeszcze bardziej niż zwykle. Pozbyłam się suchych skórek i zaczerwienienia. Krem niwelował uczucie ściągnięcia po demakijażu i myciu skóry twarzy. Koił jak żaden dotąd krem, którego używałam.




Próbowałam użyć go kilka razy pod makijaż, ale u mnie w tym przypadku się nie sprawdza, ponieważ błyszczę się po nim niemiłosiernie! Mimo, że jest określany mianem "lekki", to na mojej skórze wchłania się dość długo.





Jedyną rzeczą, która drażni mnie w tym kremie, to jest oczywiście ten intensywny (w moim odczuciu) zapach, który ciężko mi przetrawić. No i co zaobserwowałam, kiedy próbowałam się umalować po jego użyciu - nie lubi kremu BB z Bielendy, Berry, Berry tea BB ze SkinFood ani podkładu Rimmel Wake Me Up. Każde sobie rzepkę skrobie i kremy BB i Rimmel ważą się jak śmietana w źle ugotowanej pomidorówce :) 

Podsumowując - maleństwo z GlossyBoxa, było mi podporą w trudnych chwilach popołudniowych przy walce z gehenną na mojej twarzy, ale pod makijaż nie zaserwuję go sobie nigdy więcej.


Polubiłyście się z tym kremem?
Jestem ciekawa Waszych odczuć..




10 komentarze

  1. Nie miałam jeszcze tego kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja go uwielbiam:) u mnie wchlania sie szybciutko:) stosuje go rano i wieczorem, zaluje ze nie ma filra, ale moj bb od clinique go ma, i swietnie sie z nim zgrywa;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do kremów podchodzę z rezerwą. Mam po nich wrażenie tłustej skóry a nie lubię tego. Dlatego właśnie (kiedy używanie kremu jest koniecznością, np. w zimie) ograniczam się do nakładania minimalnej ilości. I wtedy jest ok, tak jak mówisz - ksiązkowo :) Tego kremu nigdy nie stosowałam ale być może w przyszłości spróbuję :) Bardzo podoba mi się Twój styl pisania :) Chętnie tu wrócę, obserwuję :D Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam go też z GB i polubiłam. Kupię go na zimę na noc, teraz wolę jednak coś lżejszego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sanoflore kusi mnie od jakiegoś czasu, ale staram się nie wprowadzać nowych kosmetyków do pielęgnacji twarzy, mam ulubione sprawdzone i nie wyrządzające krzywdy, a moja buzia kapryśna. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. dla mnie ten krem był właśnie za lekki, a nie za tłusty :P

    OdpowiedzUsuń
  7. mysle ze ja sotsowalabym go na noc, juz wiele slyszalam o tym kremie i tej marce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam bardzo podobne spostrzeżenia, pod makijaż mi się w ogóle nie sprawdza dlatego używam go na noc, również bardzo się po nim świecę...

    OdpowiedzUsuń
  9. fajny blog :) obserwujemy ? zapraszam do sb :*

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Mam na imię Aneta i czytam wszystkie komentarze, które zostawiacie. Chętnie na nie odpowiadam, jeśli tylko mam czas :)

Ups... Przyznaję, że usuwam spam :)

Jeśli chcesz napisać do mnie całkiem prywatnie, korzystaj z maila: espe.blog@gmail.com

Pozdrawiam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wyprzedaż -55% + darmowa dostawa - bestsellerowe książki czekają beGLOSSY kosmetyki online 50% rabatu na ponad 100 tytułów!