#5 Blogmas - list do Mikołaja

poniedziałek, grudnia 05, 2016

Cześć Mikołaju!

Pewnie biegasz teraz między domami, domkami... Ja własnie mam chwilę dla siebie, tzn. mogłabym coś zrobić - posprzątać, ugotować, upiec, prawdę mówiąc: COŚ ogarnąć, ale powiem szczerze, że nie mam na to siły. Pomyślisz sobie pewnie, "co za leniwa kobieta do mnie pisze", ale tak się składa, że przez cały dzień ratowałam świat mojej małej Dziewczynki. Potem chciałam zaczerpnąć powietrza i wyszłam na wieczorne zakupy, ale tłum ludzi w markecie dobił mnie totalnie i na chwilę obecną wyjście do kuchni jest dla mnie wyczynem tygodnia. Powiem Ci, że małe zasmarkane dziewczynki potrafią być urocze, ale najczęściej są urocze mniej. Gdybym pokazała Tobie kilkunastosekundowy film z udziałem mojej córki, kiedy w szale (na pewno nie radości!) rzuca wszystkim co jej się nawinie, kazałbyś mi wyciągnąć z jej bucika ten mały prezent, który dla niej mam. Udaj, że tego nie przeczytałeś! Fakt, nie wyczyściła butów, ale jest jeszcze mała. Wybaczymy jej ;)

Wiesz Mikołaju, chciałam przygotować sobie listę rzeczy, które mogłabym od Ciebie wycyganić, ale na to chyba też zabrakło mi dziś siły. To trudny dla mnie dzień. Dokładnie trzy lata temu siedziałam na tej samej kanapie i myślałam, że runęło niebo. Przeżyłam kosmicznie ciężkie popołudnie trzymając za rękę umierającego tatę. Ryczałam cały wieczór, a kolejne dni nie były wiele lepsze. Trzy lata później chyba jestem już spokojniejsza, ale nie wydaje mi się żebym była pogodzona z tym wszystkim. 

Dziś mija też 15 miesiąc z życia mojej Martynki. Urodziła się 5 września, w sobotę. Pamiętam, że bardzo nie chciałam iść na porodówkę w weekend. Dziwne historie koleżanek nie nastrajały mnie optymistycznie. Trafiłam do szpitala w czwartek.. i myślałam, że nigdy nie urodzę. Jednak przyszedł piątek i kazali mi spacerować całą noc. Nagle zrobiła się sobota, a poród to nie zimna kawa, nie poczeka! Chyba jednak o tym nie wiesz ;) 

Może skończę już to marudzenie, bo widzisz Mikołaju, że marna ze mnie 'wyłudzaczka' prezentów. Obiecuję, że się poprawię, jak tylko sytuacja w domu wróci do normy i katarek przestanie rządzić naszą codziennością. Życzę sobie zatem TYLKO trochę więcej snu, bo nie pamiętam kiedy ostatni raz spałam w ciągu 2h, ciepłej herbaty o poranku ...i zdrowia dla siebie i swojej rodziny. Nie ma nic cenniejszego. Wiem to na pewno.

Aneta.

15 komentarze

  1. Urodziłaś się tego samego dnia co moja młodsza córka. Ona znów rodziła w niedzielę, dzień po swoich imieninach. Całe 16 godzin. Ja w tym czasie byłam kilkaset km od niej, nie mogłam się urwać z pracy, nie miałam zastępstwa. Co to był za stresujący dzień, ale na szczęście wszystko poszło dobrze :) Na przyszłość nie słuchaj trudnych historii, nie pomaga to się wyluzować :) PS. Mój tato jakieś 10 lat temu miał w święta amputowane obie nogi, też był horror, też już go nie ma. Rozumiem Cię kochana, trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisane :) zdrówka :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja wczoraj kiedy mialam chwile na zdjecia na bloga to okazalo sie ze bateria jest rozladowana takze ten ..:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo wzruszający wpis. Ja też właściwie życzyłabym sobie i innym zdrowia, a całą resztę jestem w stanie zadbać sama.

    OdpowiedzUsuń
  5. ech, te katarki i brak snu... skąd ja to znam... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Życzę Ci aby w życiu miałaś więcej tych pięknych wspomnień ! Bardzo piękny list, od serca - widać, że z Ciebie dobra kobietka jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoja córeczka to prawdziwa kobieta :P też czasami mamy złości a o co chodzi? Nikt nie wie :P 15 miesięcy to już duża dziewczynka :) oby rosła zdrowa :*

    OdpowiedzUsuń
  8. życzę Ci, żeby spełniły się Twoje życzenia. :* dużo zdrowia dla malutkiej kobietki :)
    bardzo współczuję śmierci taty :(
    ściskam Cię i pozdrawiam serdecznie :*
    http://zyciejakpomarancze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Patrz jak jednym listem do św. potrafisz rozbawić, wzruszyć i zagonić do refleksji :* Z całego serca życzę Tobie więcej snu, bo ja matka zombi dobrze wiem jak może tego brakować i jak czasem cudownie obudzić się rano i znać sobie sprawę, że przespałam całe noc, a żadna mała mordka w nocy nie krzyczała "mama" :) Od ponad czterech lat moim największym marzeniem jest przesypiać 8h ;) czasem się udaje, choć niezwykle rzadko - także Kochana, i na Ciebie kiedyś przyjdzie ten czas :) A teraz zdrówka życzę, braku kataru :) i tego dużego zdrowia - bo wszystko inne można wypracować ;) :* ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne napisane :D Bardzo miło się czytało :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojj to ja zdrówka życzę, żeby katarek wyniósł się na dobre ! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Współczuję Ci straty.. niektóre nawet z czasem wciąż bolą tak samo. Życzę Ci aby Twoje nawet najdrobniejsze marzenia się spełniły ;-*

    OdpowiedzUsuń
  13. Wysyłam Ci serduszko ❤! Rozbawiłaś mnie uroczym katarem, ale i wzruszyłaś, bo też mam maleńką córeczkę (13 mcy) i Cię rozumiem! A tata? Na pewno zerka na Ciebie z góry i jest dumny, że ma tak dzielną dziewczynę! ❤

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia! :-))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękny list , mam nadzieję że spełni się to co sobie życzysz.

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Mam na imię Aneta i czytam wszystkie komentarze, które zostawiacie. Chętnie na nie odpowiadam, jeśli tylko mam czas :)

Ups... Przyznaję, że usuwam spam :)

Jeśli chcesz napisać do mnie całkiem prywatnie, korzystaj z maila: espe.blog@gmail.com

Pozdrawiam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...