Ulubione - marzec, kwiecień, maj 2017

środa, czerwca 14, 2017

Dawno nie było posta z ulubieńcami, ponieważ albo zużywałam to co już było otwarte albo nie było aż tylu tych rzeczy, by nazwać je zbiorczo ulubieńcami. Tak oto miesiąc marzec, kwiecień i maj, nie doczekały się osobnych postów, chociaż ciągle pamiętałam o wpisie w tym temacie. Dziś nadrabiam. Zwróćcie uwagę, że biorąc pod uwagę trzy miesiące, to nie ma tych naj, naj szczególnie dużo. Poniższa kolejność jest całkiem przypadkowa ;)


Pomadka Provoke Liquid Matt Lip Tint w kolorze 702 boho rouge, towarzyszyła mi prawie każdego dnia, od momentu kiedy do mnie trafiła (a był to marzec). Ja, osoba, która nie jest fanką absolutnego matu na ustach, pokochałam ją miłością wielką. Kolor jest tak piękny i tak ujmujący, że nie potrafiłam przejść obok niej obojętnie. Idealnie nadaje się na co dzień. Dodatkowo pomadka nie wysusza ust i nosi się bardzo komfortowo na ustach. Zjada się równomiernie i nie zaskakuje mnie żadnymi przykrymi niespodziankami na ustach. 

Intensywny krem ujędrniająco - regenerujący do biustu z serii BODY ART firmy Dr Irena Eris przypadł mi do gustu tak bardzo, że przeżywałam chwile rozpaczy, gdy butelka dobijała dna. Jednak nie ma nic straconego, mam kolejną... mam nawet całą serię BODY ART, ale o tym w całkiem innym poście ;) Krem do biustu pięknie nawilża i utrzymuje w dobrej kondycji skórę. Polecam, jeśli tak jak ja jesteście po intensywnym okresie ciążowo - laktacyjnym ;) Właściwości zapachowe absolutnie umilają obcowanie z tym produktem!


Pielęgnacyjny korygujący balsam do twarzy BBB kupiłam, kiedy jeszcze firma Pat & Rub widniała pod starym szyldem i składami. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, która z obecnych opcji na rynku jest tą najbardziej zbliżoną do mojej wersji kremu. Skłaniałabym się raczej przy Naturativ, ale nie mi to oceniać. W każdym razie, mój krem BBB spisuje się znakomicie. Jest bardzo lekki, nie powoduje żadnych nieprzyjemności na twarzy. Świetnie spisuje się w trakcie ciepłych dni. Nie daje wielkiego krycia, a jedynie ujednolicenie kolorytu, ale nie upieram się by robił w tym zakresie więcej. Ma tylko jedną wadę - jest rzeczywiście ciemny i w początkowym okresie użytkowania, musiałam mieszać go z jakimś kremem nawilżającym, by zniwelować nieco kolor. Kiedy już złapałam trochę słońca, kolor jest ok. 


PURE Advanced Eye Renewal Serum ORPHICA to mój lek na całe zło takie, jak cienie pod oczami i opuchlizna. Wyjęte z lodówki i zaaplikowane każdego poranka, daje mi niesamowitą ulgę. Podchodziłam do niego początkowo sceptycznie, ale rzeczywiście daje pożądane efekty. Nie mam może cieni pod oczami w kolorze brąz, ale wszystkie nieprzespane noce kumulują pod moimi oczami obraz nędzy i rozpaczy, a to serum skutecznie z tą tragedią walczy. Jest niezwykle wydajne. Mam nadzieję, że nigdy się nie skończy ;) Recenzja wkrótce!


Multi Essence 4 w 1 firmy Bielenda (w wersji do skóry suchej) kupiłam z lekkim uśmiechem na twarzy i niedowierzaniem. Pomyślałam sobie, że przynajmniej będę miała kolejny tonik, ale moim zdaniem to coś więcej niż tonik. Skóra po użyciu tego produktu wygląda świeżo, zdrowo, jakby dopiero co ktoś odświeżył nas mgiełką zimnej wody. Trudno opisać ten efekt słowami - skóra staje się pełniejsza(?), wygląda na zdrowszą, niż w rzeczywistości. Esencja Bielendy to takie moje małe wieczorne i poranne czary mary. Celowo wybrałam opcję dla cery suchej, ponieważ oczekiwałam nawilżenia i ukojenia, nie pomyliłam się - w moim odczuciu jest super! Kończę butelkę i na pewno biegnę po następną ;)


Regeneracyjne serum do twarzy marki REGENERUM to chyba mój największy hit ostatniego półrocza. Powiem szczerze, że każdy dzień używania tego serum przynosił mi tylko coraz to lepsze efekty. Moja skóra twarzy już dawno nie wyglądała po niczym tak spokojnie i tak dobrze, jak po tym produkcie. Świetnie dyscyplinuje skórę i sprawia, że jest ona tak przyjemna i tak gładka w dotyku, że lepszego efektu nie mogłam sobie wymarzyć. Myślałam, że serum Dr Ireny Eris to już szczyt mojego zadowolenia, ale muszę przyznać, że to pobiło je na finiszu.

Dajcie znać czy znacie, czy lubicie moich ulubieńców. 
Jeśli nie lubicie, też chętnie poczytam dlaczego :)

17 komentarze

  1. Nie miałam jeszcze żadnego z Twoich ulubieńców, ale bardzo zaciekawił mnie ten krem do biustu

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta esencja Bielendy zaintrygowała mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dla mnie to same nowości, z Provoke mam złoty błyszczyk

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chciałam wypróbować ten krem BBB Pat& Rub, ale właśnie opinie o jego ciemnym kolorze mnie zniechęciły. Jestem na tyle blada, że nawet opalanie by mi nie pomogło ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. te serum do twarzy mnie zaciekawiło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę esencję z Bielendy, a reszty produktów nie miałam okazji poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie ciekawi krem do biustu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż wstyd przyznać, że nic nie znam, jednak skusiłabym się na pomadkę Provoke Liquid Matt Lip Tint :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie ciekawią mnie te esencje od Bielendy. Myślę że też bym się zdecydowała na tą do skóry suchej, jak tylko coś zużyję z zapasów to zakupię ;).

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam esencję z Bielendy, ale z kolei dla cery mieszanej i również jest ona moim ulubieńcem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kupiłam ten krem bbb z Naturative i mam to samo zastrzeżenie, że na początku za ciemny. Ogólnie jest ok, ale raczej miłości z tego nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dużo znanych mi produktów:) O dziwo balsamu do biustu jeszcze nie zużyłam bo moje orzeszki są ekonomiczne:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zastanawiałam się nad tym regenerum ale słyszałam różne opinie, tym razem chyba się skuszę. Moi ulubieńcy to różowy semilac z kolekcji Semibeats i serum do rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
  14. przypomniałaś mi, że miałam sobie kupić tą esencję z bielendy :) i czekam na recenzję pure, bo bardzo mnie zaciekawił ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  15. hmmm krem do biustu może sobie sprawię

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Mam na imię Aneta i czytam wszystkie komentarze, które zostawiacie. Chętnie na nie odpowiadam, jeśli tylko mam czas :)

Ups... Przyznaję, że usuwam spam :)

Jeśli chcesz napisać do mnie całkiem prywatnie, korzystaj z maila: espe.blog@gmail.com

Pozdrawiam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...